Informacje

Nie jesteś zalogowany, Zaloguj się!

Wpisy

W poprzednim wpisie wspomniałem o supermarketach produkcyjnych. Dziś trochę rozwinę temat.

Jak wspomniałem w poprzednim wpisie, supermarket to sposób przechowywania materiału -- jest zorganizowany w ten sposób, żeby osoba pobierająca materiał traciła jak najmniej czasu na obsługę magazynową -- najlepiej, żeby podeszła, pobrała, co potrzebuje i poszła. Nie ma martwić się o to, gdzie materiał leży, które opakowanie pobrać, żeby zachować kolejność FIFO, gdzie szukać, jeśli materiału nie ma. Od tego są osobni pracownicy. Jest to ogólna tendencja w Kaizen -- oddzielanie pracy cyklicznej od niecyklicznej. Cykliczne będzie pobieranie materiału (np. co pół godziny pobieramy materiał na kolejne pół godziny). Niecykliczne -- uzupełnianie materiału, reagowanie na braki materiału, zamawianie nowych dostaw, itp.

Supermarket jest to system typu fixed address (czyli materiał ma swoje miejsce, jedno konkretne i przeznaczone tylko dla tego materiału). Dzięki temu motylek (czyli osoba pobierająca materiał i dostarczająca go na linię) nie traci czasu na szukanie -- zawsze ma go w tym samym miejscu. Opakowania materiału leżą ułożone jeden za drugim -- tak, żeby zawsze dostępne było jedno opakowanie, dopiero kiedy się skończy -- możemy zacząć kolejne. A ile tych opakowań powinno leżeć?

Minimum i maksimum

Powinniśmy ustalić widełki -- minimum i maksimum opakowań, które przechowujemy na supermarkecie. Minimum -- to ilość, przy której zamawiamy nową dostawę. A zamawiamy tyle, żeby osiągnąć maksimum. Jak je wyznaczyć?

Cóż, metod jest wiele -- przypuszczam, że co firma -- to metoda. Jednak ogólna zasada jest taka sama -- minimum powinno dawać nam czas na reakcję -- żeby zdążyć uzupełnić materiał, zanim produkcja skonsumuje opakowania od minimum do zera.. Jeśli przeciętnie zużywamy dziennie 3 kartony materiału, a ściągnięcie kolejnej dostawy trwa tydzień (bo tyle wynosi lead time -- czas oczekiwania na dostawę -- to nasze minimum powinniśmy ustawić co najmniej na 15 opakowań. 15 -- ponieważ jeśli osiągniemy minimum dziś, to dopiero za 5 dni roboczych dostaniemy kolejny materiał -- dlatego 3x5=15. Jak widać -- jest to na styk, więc warto doliczyć jeszcze jakiś safety stock -- na wypadek jakiegoś wypadku -- czy to opóźnienia w dostawie, czy jakichś braków produkcyjnych, który spowodują zwiększenie konsumpcji materiału -- żeby nadrobić braki.

Maksimum z kolei trzeba zbalansować -- nie warto robić nadmiernych zapasów, bo szkoda miejsca i szkoda pieniędzy zamrożonych w materiał. Z drugiej strony -- jeśli damy tu za mało -- będziemy często zamawiać materiał. I jeśli to my płacimy za transport -- oszczędzimy co prawda na materiale, ale stracimy na częstych dostawach. Najczęściej stosuje się tu formułkę: MAX = MIN + MIN*115%.

Z drugiej strony -- jeśli mamy dostawy regularne, co jakiś okres czasu -- np. co tydzień, co dwa, codziennie -- możemy trochę zmodyfikować system. Ponieważ dostawa materiału będzie tak czy siak -- to minimum nie będzie sygnałem do zamawiania materiału, tylko bodźcem do sprawdzenia, czy wszystko gra -- czy dostawa będzie na czas, czy pozostały materiał starczy do momentu dostawy, czy może zamówienia spadają i już nie będzie tego tyle potrzeba, itp.

Zatem, przyjeżdża materiał, magazynier przyjmuje go, umieszcza na supermarkecie. Ale załóżmy, że w tym momencie mamy więcej opakowań i przekraczamymaksimum. Co zrobić?

EXCESS

Tworzymy obszar nazywany EXCESSEM, czyli po ludzku -- nadmiarem. Obszar ten funkcjonuje w oparciu o system free address. Nadwyżkowe opakowania umieszczamy właśnie tam. Przy zdefiniowanej lokalizacji tego materiału -- zostawiamy informację (np. zwykłą karteczkę bądź magnesik z taką informacją), że mamy jeszcze dodatkowe opakowania na excessie. Wtedy, jeśli osiągniemy minimum w pierwszej kolejności sprawdzamy, czy nie mamy jeszcze materiału właśnie na excessie. Jeśli tak -- uzupełniamy supermarket.

Trzecia możliwość

.

Możemy również połączyć system supermarketowy z większym magazynem. Ma to sens o tyle, że supermarket powinien być zlokalizowany jak najbliżej produkcji, a z punktu widzenia strumienia wartości takie miejsce jest dość wartościowe. Często szkoda trzymać tam duże regały magazynowe z zapasami materiałowymi, które muszą starczyć do najbliższej dostawy. Taki magazyn możemy zlokalizować dalej -- np. w osobnej hali, oddzielonej od hali montażowej. Wtedy na supermarkecie trzymamy tylko zapas na najbliższych kilka-kilkanaście godzin. Ja na swoich supermarketach określiłem minimum na średnie zapotrzebowanie 1,5 zmiany produkcyjnej, a maksimum -- na 2,5 przeciętnego zapotrzebowania jednej zmiany. Średnia liczona jest na podstawie zamówień na półtora miesiąca do przodu.

W tym systemie -- minimum to sygnał dla magazyniera, że ma ściągnąć materiał z magazynu i uzupełnić do maksimum.

Planiści materiałowi też pracują wtedy w inny sposób -- nie zamawiają materiału na podstawie min-max a na podstawie zamówień klienta oraz stanów systemowych na danym materiale.

Parę uwag na koniec

  • Ponieważ minimum i maksimum są określane w opakowaniach (kartonach, skrzynkach, szpulach, workach, itp) każde opakowanie musi zawierać taką samą ilość części -- trzeba to wymóc na dostawcach.
  • Supermarket trzeba aktualizować -- raz na jakiś czas trzeba przeliczyć min-maxy. Zamówienia się zmieniają -- z czasem spadają, jeśli produkt jest już stary, rosną, jeśli to coś nowego. Rzadko firma ma luksus stałych zamówień, które miesiącami są na tym samym poziomie.
  • Ponieważ supermarkety wymuszają zachowanie FIFO, powinna być strona pobierania materiału i strona uzupełniania -- tak żeby opakowania były zawsze umieszczane w odpowiedniej kolejność.
  • Przepływ materiału powinniśmy zawsze organizować w stronę klienta, czyli w tym przypadku montażu. Czyli -- strona pobierania -- od produkcji, uzupełniania -- od magazynu.
  • Jeśli będziemy mieli jakiś problem i możliwe rozwiązania będą faworyzować jedną z grup użytkowników supermarketu -- czyli robimy dobrze albo magazynierom albo motylkom -- optymalizujmy pod odbiorcę procesu -- czyli pod motylki. Odbiorca -- to ten, co jest "bliżej" finalnego klienta.

Chcesz być informowany o kolejnych wpisach na blogu?
Zasubskrybuj RSS.

Informacje o wpisie:

Komentarze do wpisu:

RSS komentarzy, Dodaj komentarz
  1. ~Stanisław 'dozzie' Klekot opublikował(a): 26 maja 2010 o godzinie 22:19:36 , numer komentarza: #1

    Ja laik, więc zapytam: co to jest wspomniany "strumień wartości"?
    I pytanie do ostatniej z uwag końcowych: czemu optymalizowanie pod odbiorcę jest generalnie lepsze? W tym przypadku domyślam się że "motylek" musi częściej korzystać z supermarketu, więc ułatwienie jemu jest bardziej zyskowne.

  2. ~Polinik opublikował(a): 26 maja 2010 o godzinie 22:36:06 , numer komentarza: #2

    dozzie:
    Strumień wartości to, ogólnie mówiąc, wszystkie czynności, procesy i przepływy, które należy wykonać, żeby wyprodukować wyrób.
    Te procesy (które składają się z czynności) albo dodają wartość albo jej nie dodają. Przy czym trzeba zaznaczyć -- punktu widzenia klienta kupującego od nas towar.
    Np. Skręcenie 2 elementów -- wartość dodaje bo: koszt pierwszego elementu, koszt drugiego elementu + robocizna. Skasujemy klienta za takie skręcone coś więcej niż kosztują 2 elementy osobno.

    A takie co nie dodają wartości -- to na przykład dodatkowe testy wyrobu. Wyrób przed testem i po teście dla klienta jest wart tyle samo.

    I tak samo z powierzchnią magazynową -- klienta guzik obchodzi, że trzymamy zapasy na pół roku produkcji i płacimy krocie za powierzchnię magazynową. Za wyrób zapłaci nam tyle samo, niezależnie, czy trzymamy zapasy na miesiąc czy na rok.

    A co do optymalizowania pod odbiorcę procesu: stara jak świat zasada -- "klient nasz pan". :) Nawet jeśli ten klient jest częścią naszej firmy.

    Zasadniczo, to w całej firmie produkcyjnej, jedynymi osobami, które zarabiają pieniążki dla firmy -- to osoby fizycznie produkujące wyroby -- cała reszta (magazyn, logistyka, jakość, finanse, kadry, inżyniering) to de facto "pasożyty". Dlatego trzeba tak optymalizować procesy, żeby to produkcja miała najłatwiej -- żeby mogła produkować jak najwięcej, jak najszybciej, bez zbędnych przestojów.

    Przepraszam za przydługi komentarz odpowiedź i równocześnie dzięki za nowy pomysł na wpis (strumień wartości) -- w przyszłości prawdopodobnie rozbuduję ten komentarz do objętości osobnego wpisu.

  3. ~Stanisław 'dozzie' Klekot opublikował(a): 26 maja 2010 o godzinie 22:56:52 , numer komentarza: #3

    Oj tam, przydługi. Dokładnie taki jaki miał być: odpowiadający precyzyjnie i wyczerpująco na zadane pytania :)
    Dziękuję ślicznie.

  4. ~torero opublikował(a): 26 maja 2010 o godzinie 23:10:57 , numer komentarza: #4

    Pominąłeś zupełnie kwestię kosztów transportu. A często byłem świadkiem sytuacji, gdzie owszem, stosowano opisane przez Ciebie metody, ale z [jakimś ;)] uwzględnieniem faktu, że w sytuacji sprowadzania od jednego dostawcy np. 5 towarów opłacało się wcześniej zamówić 2 [mimo nieprzekroczenia jeszcze minimum] np. dlatego, że szły by one w tym samym zamówieniu, co np. towar o dużo większych gabarytach, co prowadziłoby do zerowania kosztów transportu tych pierwszych. Gdyby grzecznie czekać do minimum, musiałyby one pójść oddzielną dostawą i dofakturowanoby koszty transportu.

    Nie mówiąc już zupełnie o promocjach od dostawców, którzy np. w tym tygodniu premiują większe zakupy :) No ale to już inna historia.

  5. ~Polinik opublikował(a): 26 maja 2010 o godzinie 23:20:09 , numer komentarza: #5

    torero:
    Ogólnie to masz rację. Ale jest to po części napomknięte w sekcji z EXCESSami -- te nadwyżkowe opakowania mogą wyniknąć właśnie z cięcia kosztów transportów i konsolidowania dostaw.

    To, czy dofakturowano by -- zależy od warunków dostaw, jakie mamy z dostawcą. :)
    Inna sprawa z dostawcą, który jest na warunkach DDU, inna z tym FCA czy EXW.
    Do tego dochodzi jeszcze kwestia obsługi logistycznej mieszanego ładunku. Część fabryk jest w stanie przyjąć ładunek paletowy zbudowany z kilku różnych części, bo i tak wszystko robią magazynierzy, ręcznie, więc bez różnicy.
    Ale zdarza się, że palety są automatycznie skanowane przez skaner jak przejeżdżają przez bramkę (np. w fabryce BMW w Regensburgu tak mają) i wtedy często jedna paleta -- jedna część. Więc te 2 dodatkowe i tak by jechały osobno.

  6. ~Anna opublikował(a): 23 maja 2011 o godzinie 23:19:18 , numer komentarza: #6

    Witam,
    bardzo zaciekawił mnie Pański artykuł. Śmiem zapytać, czy mógłby mi Pan polecić jakąś literaturę w tym temacie konkretnie :) ?
    Pozdrawiam serdecznie

Napisz komentarz do wpisu "Supermarket magazynowy."

Informacje i hiperlinki

Wolny blok

Reklama

Jogger poświęcony tematyce LEAN oraz Kaizen, czytaj RSS

Polinik

Blog Polinika Betlińskiego poruszający kwestie LEAN oraz Kaizen w firmie produkcyjnej.

  • email: lean@polinik.pl
  • gg: 2563595

Miniblog

Lean Blog na Blipie.

Opublikowano: 05 września 2010, o godzinie: 19:19:42

Od dziś LEAN Blog także na Blipie. Zapraszam.

Nowy adres.

Opublikowano: 27 maja 2010, o godzinie: 18:53:10

Od dziś blog dostępny pod adresem: lean.polinik.pl

Prawa autorskie

@Copyright by Polinik Betliński

Żadna część jak i całość utworów zawartych w joggerze nie może być powielana i rozpowszechniania lub dalej rozpowszechniana w jakiejkolwiek formie i w jakikolwiek sposób (w tym także elektroniczny lub mechaniczny lub inny albo na wszelkich polach eksploatacji) włącznie z kopiowaniem, szeroko pojętą digitalizacją, fotokopiowaniem lub kopiowaniem, w tym także zamieszczaniem w Internecie - bez pisemnej zgody Polinika Betlińskiego

Komentarz

Oświadczenie

Wszystkie zamieszczone tutaj wpisy, artykuły oraz komentarze są moimi prywatnymi opiniami oraz poglądami. Korporacja Delphi nie ma żadnego wpływu na treść tego bloga. Prezentowane treści nie mogą być uważane za stanowisko Delphi w danej sprawie.